FILM O CODZIENNOŚCI I POEZJI

Czasem potrzebuję monotonii. Takiej sielankowej, jak w pewnym filmie Jarmuscha.

Znów oglądam Paterson… Chciałbym zostać wchłonięty przez kinowy obraz, zespolić się z bohaterem w jedną postać i zapomnieć o prawdziwej tożsamości.

Budziłbym się o godzinie 6.15 u boku tej samej kobiety. Potem nakarmiłbym psa, zjadłbym śniadanie… i do pracy. Kursowałbym autobusem po spokojnym miasteczku, chłonąc urywki rozmów pasażerów i układając w myślach wiersze. Czas lunchu spędzałbym nad wodospadem, jedząc kanapki i zapisując myśli w sekretnym notatniku. Pisałbym tylko dla jednej kobiety.

Continue Reading