OBRÓBKA LITERACKIEGO MIĘSA

Niemal każdej nocy wymiotuję słowami na papier. Chaos myśli uzewnętrzniam w jeszcze bardziej pokracznej formie. Gdy przedzieram się przez własne bazgroły w świetle dnia, wykrzywiam twarz, nie wiedząc, co mam o sobie myśleć.

Mój ulubiony rodzaj spowiedzi często pozbawia mnie złudzeń. Jestem słaby nawet w tym, co robię najlepiej. Lata żmudnej pracy nad warsztatem i krótkie momenty olśnienia zapewniły mi skromny dorobek i pudło pełne notatek. I ponoć jeszcze szansę na jakąś karierę

Continue Reading