GŁÓD PUBLICZNOŚCI

Dawno tutaj nie byłem.

Bloger wyklęty, dojrzewający pisarz. Porzuciłem te wcielenia, by rzucić się w wir innych spraw. Bardziej przyziemnych. Niezbyt przyjemnych, wręcz traumatycznych.

W każdym razie – wracam do swojego przyczółka, opuszczonego bastionu grafomanii. Żebraczy król wraca do papierowego zamku. Urządzam się tu na nowo. Wymyśliłem nową armię grafomańskich tworów. Niedługo wyfruną z zamku, by nękać biednych czytelników.

Czuję się nieswojo. Ściany papierowej twierdzy pokrywają zapiski innego człowieka. W kulawych frazach przemykają przebłyski mojego starego wcielenia. Dziwnie mi z tym.

To nie tak, że po dłuższej wracam do pisania. Piszę cały czas, ale do szuflady. Ostatnio nie łaknę publiczności dla swoich pisarskich zmagań. Więcej pracy, mniej pozerstwa.

Nie wiem, po co mi blog. Niemal o nim zapomniałem.

Myślałem, że mam coś do powiedzenia. Potrzebowałem przestrzeni, gdzie mógłbym przemycić myśli i nadać im zgrabną formę. Chciałem pisać też dla publiczności, nie tylko do szuflady. Bawić, szokować, wzruszać, irytować. Przyszedł moment, gdy wyodrębniłem dwa tory twórczości. Szufladowy i sieciowy.

Pierwszy tor ma przejść z biegiem czasu poważną drukowaną twórczość. Wiem, że czeka mnie długa droga. Potrzebuję czasu, w końcu jestem szczylem. Najlepszy momentem na literacki debiut jest wiek chrystusowy. Pisarzem stanę się po trzydziestce, może jeszcze później. W każdym razie dwudziestolatek jest za głupi, by napisać wyśmienitą książkę. Bywają wyjątki. Ale nie łudzę się, że do nich należę.

Drugi tor stworzyłem dla szybkiej gratyfikacji. Z głodu publiczności. Z potrzeby wykrzyczenia pewnych rzeczy, nim sam zorientuję się, jakie to głupie. Ze wstydu, bo mówię dziewczynom, że piszę, lecz nie mam nic do pokazania. Głęboki samokrytycyzm i paranoiczny lęk przed pokazywaniem niepublikowanych tekstów to okropne połączenie. Tworzyło w głowie blokady, które blog pozwolił obejść. Gnojek o literackich ambicjach, boleśnie świadomy własnych ograniczeń, znalazł przestrzeń, by poprzez pisanie dać upust najniższym instynktom artysty.

Świetnie bawiłem się tworząc pierwsze teksty. Odkryłem formy, na które nie wpadłbym, pisząc na poważnie. Wzbogaciłem warsztat. Poznałem swoje mocne i słabe strony, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Poznałem czytelników. W niewielkim stopniu, bo komentarze zostawia zaledwie ułamek czytelników. W każdym razie – zaspokoiłem głód publiczności.

Z tyłu głowy fruwają pomysły na blogowe teksty. Niektóre zacząłem już pisać. Lecz nie mam na razie ochoty…

Teraz chcę zejść ze sceny – jeśli blog można nazwać sceną – i tworzyć spokojnie, z dala od gapiów. Czasem brakuje czasu i sił, by podążać dwoma torami równocześnie. Lecz twórczość szufladowa, która z biegiem lat przerodzi się w literaturę, jest priorytetowa. Wolę na nią spalić resztki sił.

Podobne

6 komentarzy

  1. Interesujące. Tylko nie do końca rozumiem, czemu trzeba dzielić tą twórczość na dwa tory? Czy na bloga nie można wrzucać tego, co się tworzy, co aktualnie ma się ochotę napisać? Lepiej pisać do szuflady, niż sprawdzić, jakie są reakcje czytających? Czy chodzi o to, że jednak wiedząc, że post będzie czytany „na bieżąco”, formułuje się myśli trochę pod publiczkę, dla wywołania poklasku, a tego chcesz uniknąć?

    1. Czemu dzielić twórczość na dwa tory? Moją główną ambicją są na razie dłuższe opowiadania, w późniejszym czasie także powieści. Są to rodzaje utworów niechętnie czytane na ekranie. Ponadto wrzuconymi w internet rzeczami raczej nie zainteresuje się wydawca. Chyba że to tylko parę fragmentów…
      „Czy na bloga nie można wrzucać tego, co się tworzy, co aktualnie ma się ochotę napisać?” Ależ można. Ale niewielką część tego, co aktualnie mam w zanadrzu. 🙂
      Czemu wolę ostatnio pisać do szuflady? Blog to fajna sprawa, coś więcej niż „granie pod publiczkę” jak zasugerowałaś. Jest tu sporo osobistych rzeczy, aż za wiele. Chcę mniej pisać o sobie, po prostu. Poza tym, pisząc bloga, mam mniej czasu na swoją szufladkę. 🙂

  2. Jeśli nadal wrzucasz coś na swego bloga, to znaczy że potrzebujesz tego bardziej niż podpowiada Ci Twoje Ego życia codziennego.
    Wysublimować swoja twórczość – tworzoną na rzecz bloga, a tę której niedoskonałości się „wstydzisz”. Tak więc, kiedy najdzie Cię potrzeba stworzenia czegoś dla publiki, czyli póki co tutaj na blogach, rób to z pełną pasją. Wyrzyj sie w strefie bloga, twórczością rozgraniczoną na tę przeznaczoną tutaj. Nie musi być tą która odkrywa Twoje karty. Niech będzie i inną talią, ale o takiej samej zwycieskiej puli jaka trzymasz w szufladach.
    PS. Fajnie jakbyś stworzył oddzielny fanpage na fb w którym byłaby nota o nowych wpisach z linkiem do bloga

    1. Cholernie ciężko stworzyć fanpejdż o mocnych zasięgach, zwłaszcza teraz. Zabierając się za to na serio, musiałbym zainwestować w stronkę na fb trochę pieniędzy, czasu i energii twórczej. Traktować to miejsce wręcz jak mikrobloga, gdzie wrzucałbym coś codziennie, albo co drugi dzień. I od czasu do czasu link do większego kawałka na własnej domenie.
      Zamiast tego dodałem do witryny wtyczkę, która daje możliwość subskrypcji bloga przez maila. 🙂 Mniej nowoczesne rozwiązanie, ale mam nadzieję, że też w porządku.
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *