LITERACKI PUNK, CZYLI DEBIUT SULBIŃSKIEGO

Facebook podsuwa mi pod nos przeważnie rakotwórcze treści, które karmią moje społeczne fobie. Niekończący się festiwal parcia na szkło, debilizmu i wszelkich odchyłów, na które stać człowieka, okazał się dotkliwym przeciążeniem dla mojej psychiki. Teraz prawie tam nie zaglądam. Tak jest zdrowiej.

Portal, służący przede wszystkim do karmienia raka, dał mi jednak coś więcej. Nawet w nurcie wartkiego szamba wprawne oko wyłowi czasem perłę.

Continue Reading

MODLITWA O DOBREGO MENEDŻERA

Dawno, dawno temu byłem małym chłopcem, który nudził się w kościele podczas jakiegoś nabożeństwa. Nieszczególnie chciałem tam być.

Siedząc na ławce majtałem nogami i bujałem w obłokach. Jednocześnie słuchałem chóru zawodzących staruszek. Każdej z nich po kolei słoń musiał nadepnąć na ucho, kiedy Bóg rozdawał talenty, a one czekały w kolejce.

Continue Reading

OBRÓBKA LITERACKIEGO MIĘSA

Niemal każdej nocy wymiotuję słowami na papier. Chaos myśli uzewnętrzniam w jeszcze bardziej pokracznej formie. Gdy przedzieram się przez własne bazgroły w świetle dnia, wykrzywiam twarz, nie wiedząc, co mam o sobie myśleć.

Mój ulubiony rodzaj spowiedzi często pozbawia mnie złudzeń. Jestem słaby nawet w tym, co robię najlepiej. Lata żmudnej pracy nad warsztatem i krótkie momenty olśnienia zapewniły mi skromny dorobek i pudło pełne notatek. I ponoć jeszcze szansę na jakąś karierę

Continue Reading

KIEDY ZNIKAM

Żyje się po to, żeby pisać. Przez całą resztę trzeba przebrnąć, żeby dotrzeć do rzeczy najważniejszej. 

~ Raymond Chandler

Pojawiam się i znikam. Jestem jak nie do końca oswojony kocur i już chyba pozostanę taki na zawsze. Chodzenie własnymi drogami… Nie znam lepszego sposobu na życie.

Bywa to jednak uciążliwe dla tych, którzy na mnie czekają. Po tym jak zniknę bez słowa.

Continue Reading

APATIA

Siedzę nad pustą kartką, półprzytomny i przerażony własną niemocą. Nie mam sił, by cokolwiek napisać. Zaciskam zęby, uświadamiając sobie, że ten marazm trwa od kilku dni. Nieważne, co robię, nieważne jak mija dzień – każdego wieczoru i tak jestem wycieńczony. Kiedyś o tej porze wyrzucałem z siebie myśli jak szalony. Pisałem na przemian powieść i bloga, prowadziłem też notatnik ze szkicami innych historii – takich, za które zabiorę się w bliżej nieokreślonej przyszłości. W mojej głowie aż roiło się od pomysłów, a ja ledwo nadążałem z ich zapisywaniem.

Continue Reading

NIEOBECNOŚĆ

Lublin powitał mnie chłodno, podobnie jak w zeszłym roku. Ale nie narzekam. W naszej szerokości geograficznej trudno uciec teraz od deszczu i szarości.

Zbyt wiele czasu poświęcam na błąkanie się po mieście. Nie do końca bezcelowo, bo unikam w ten sposób nowego mieszkania. W nowym pokoju czuję się dość nieswojo. Cztery ściany zdają się ściśnięte zbyt blisko siebie. Wcześniej nie podejrzewałbym siebie o klaustrofobię, jednak teraz zaczynam mieć wątpliwości. Poza tym pokój jest zagracony jak moja głowa. Powinien być przytulnym schronieniem, jednak daleko mu do tego miana. To ciasna klatka, w której miotają się moje myśli.

Continue Reading

O RZECZACH UTRACONYCH

Twórczości i wyrażaniu siebie nie zawsze jest po drodze. Bywa, że w kapeli muzycy grają tylko pod dyktando despotycznego lidera. Aktor – pod czujnym okiem reżysera – trzyma się scenariusza. Pisarz po prostu opowiada historię. Nadmiar prywaty zwykle szkodzi opowieści – chyba że pisze się autobiografię. Mówimy jednak o fikcji… Tutaj autor zwykle musi skryć się w cień i pozwolić bohaterom żyć własnym życiem. I czuwać nad historią, doprowadzić ją do końca tak, by nie wymknęła się spod kontroli. Taka jego rola.

Continue Reading